W salonie fryzjerskim terminował Jasiek. Pewnego dnia poinformował szefa:
- Wie pan co, szefie? Tu do nas od pewnego czasu przychodzi taki dziwny gość.
- Czemu dziwny?
- A, bo wie pan, niby ubrany normalnie, ale przychodzi codziennie, staje na środku, liczy klientów i wychodzi. Nienormalny chyba. Pewnie zaraz znowu przyjdzie.
- Wiesz co, Jasiek, jak on przyjdzie, to wyjdziesz za nim, sprawdzisz dokąd idzie i potem mi opowiesz.
Faktycznie, po 20 minutach do salonu wszedł młody, przystojny, dobrze ubrany człowiek. Stanął na środku salonu i policzył oczekujących klientów:
- Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć...
Po czym odwrócił się i wyszedł. Jasiek poszedł za nim. Po upływie pół godziny wrócił. Zaciekawiony szef od razu poprosił o relację:
- No, Jasiek, opowiadaj.
- Szefie, jak on tylko wyszedł od nas, to poszedł do kwiaciarni pana Mariana i policzył klientów, potem do cukierni pana Henryka, gdzie też policzył klientów, a potem pojechał do domu...
- Znaczy faktycznie jakiś psychol...
- Czy ja wiem, szefie...? On do pana domu pojechał...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz