Kreatywność to odmiana konformizmu, występująca w dużych firmach, a polegająca
na symulowaniu działań twórczych w celu uzyskania uznania zwierzchników.
dziecięca(?) filozofia
Chciałam żeby moja Basia przed pójściem do przedszkola nauczyła się samodzielnie jeść. Koszmar - jadła całymi godzinami. Ja mówiłam do niej:
- Basia, jedz.
- Basia, bo wszystko wystygnie.
- Basia, weź łyżkę i jedz...
a ona mi kiedyś odpowiedziała:
- ŁYŻKA NIE ISTNIEJE
- Basia, jedz.
- Basia, bo wszystko wystygnie.
- Basia, weź łyżkę i jedz...
a ona mi kiedyś odpowiedziała:
- ŁYŻKA NIE ISTNIEJE
kandydat na szowinistę stulecia
szatan> Rozmiar ma jednak znaczenie
janek> Wcale nie ma znaczenia, no chyba że kogoś obchodzi to czy kobieta bedzie zadowolona
janek> Wcale nie ma znaczenia, no chyba że kogoś obchodzi to czy kobieta bedzie zadowolona
nauczyciel dzieli się życiowym doświadczeniem...
Uczennica cały czas rozmawiała w czasie lekcji, na co nauczyciel - po pewnym czasie - zareagował słowami:
"Asia, albo przestaniesz gadać albo dam ci pałę, a ja z doświadczenia wiem, że pała najlepiej zamyka usta..."
"Asia, albo przestaniesz gadać albo dam ci pałę, a ja z doświadczenia wiem, że pała najlepiej zamyka usta..."
kiedy mężczyzna jest niezbędny?
paweł> mężczyźni są bardzo potrzebni - na przykład w ciemnym, strasznym i niebezpiecznym lesie o północy...
edyta> tak, są potrzebni
edyta> ktoś musi nadawać tempo przy ucieczce...
paweł> :/
edyta> tak, są potrzebni
edyta> ktoś musi nadawać tempo przy ucieczce...
paweł> :/
grzeczna dziewczynka nie robi nic bez pozwolenia mamy...
Dziecko pod blokiem (3-4 lata dziewczynka):
- mamaaaaaaa!
- maammmmmaa!!!
- coo?
- Michał mnie ciągnie za nogę, mogę mu przyjebać?
- mamaaaaaaa!
- maammmmmaa!!!
- coo?
- Michał mnie ciągnie za nogę, mogę mu przyjebać?
kandydat na szowinistę miesiąca
Olga207> wybacz ze jestem taka niemila...
wojtash> (Olga)
Olga207> ?
wojtash> Olga w okresie xD
wojtash> (Olga)
Olga207> ?
wojtash> Olga w okresie xD
wspomnienia taternika
"Podczas jednego z obozów wspinaczkowych w Tatry pojechaliśmy w rejon Morskiego Oka.
Dotarliśmy pod ścianę. Nasz instruktor (jako, że byliśmy przygotowani na wyprawę pod każdym względem) zaproponował, żebyśmy sobie strzelili po jednym - "żeby nam się ściana trochę położyła - będzie się lepiej wchodzić".
Towarzystwo nie namyślało się długo i wszyscy zaczęli "kłaść ściany" dosyć intensywnie, z czasem flaszki zaczęły topnieć jedna po drugiej i skończyło się na kompletnym uboju. Gdy grupa ocknęła się równo ze świtem zauważyli, że brakuje wśród nich prowodyra libacji - instruktora..."
Wersja GOPR-owców:
"Zapieprzamy gazikiem, wyjeżdżamy zza zakrętu a tu jakiś facet na środku drogi idzie na czworaka, wbija haki w asfalt i asekuruje się liną..."
Dotarliśmy pod ścianę. Nasz instruktor (jako, że byliśmy przygotowani na wyprawę pod każdym względem) zaproponował, żebyśmy sobie strzelili po jednym - "żeby nam się ściana trochę położyła - będzie się lepiej wchodzić".
Towarzystwo nie namyślało się długo i wszyscy zaczęli "kłaść ściany" dosyć intensywnie, z czasem flaszki zaczęły topnieć jedna po drugiej i skończyło się na kompletnym uboju. Gdy grupa ocknęła się równo ze świtem zauważyli, że brakuje wśród nich prowodyra libacji - instruktora..."
Wersja GOPR-owców:
"Zapieprzamy gazikiem, wyjeżdżamy zza zakrętu a tu jakiś facet na środku drogi idzie na czworaka, wbija haki w asfalt i asekuruje się liną..."
ocena żony
Kolega do kolegi:
- Jesteś żonaty?
- Taaa...
- I jak twoja żona?
- Hmm... w sumie dzieci chwalą.
- Jesteś żonaty?
- Taaa...
- I jak twoja żona?
- Hmm... w sumie dzieci chwalą.
dochodzenie Jaśka
W salonie fryzjerskim terminował Jasiek. Pewnego dnia poinformował szefa:
- Wie pan co, szefie? Tu do nas od pewnego czasu przychodzi taki dziwny gość.
- Czemu dziwny?
- A, bo wie pan, niby ubrany normalnie, ale przychodzi codziennie, staje na środku, liczy klientów i wychodzi. Nienormalny chyba. Pewnie zaraz znowu przyjdzie.
- Wiesz co, Jasiek, jak on przyjdzie, to wyjdziesz za nim, sprawdzisz dokąd idzie i potem mi opowiesz.
Faktycznie, po 20 minutach do salonu wszedł młody, przystojny, dobrze ubrany człowiek. Stanął na środku salonu i policzył oczekujących klientów:
- Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć...
Po czym odwrócił się i wyszedł. Jasiek poszedł za nim. Po upływie pół godziny wrócił. Zaciekawiony szef od razu poprosił o relację:
- No, Jasiek, opowiadaj.
- Szefie, jak on tylko wyszedł od nas, to poszedł do kwiaciarni pana Mariana i policzył klientów, potem do cukierni pana Henryka, gdzie też policzył klientów, a potem pojechał do domu...
- Znaczy faktycznie jakiś psychol...
- Czy ja wiem, szefie...? On do pana domu pojechał...
- Wie pan co, szefie? Tu do nas od pewnego czasu przychodzi taki dziwny gość.
- Czemu dziwny?
- A, bo wie pan, niby ubrany normalnie, ale przychodzi codziennie, staje na środku, liczy klientów i wychodzi. Nienormalny chyba. Pewnie zaraz znowu przyjdzie.
- Wiesz co, Jasiek, jak on przyjdzie, to wyjdziesz za nim, sprawdzisz dokąd idzie i potem mi opowiesz.
Faktycznie, po 20 minutach do salonu wszedł młody, przystojny, dobrze ubrany człowiek. Stanął na środku salonu i policzył oczekujących klientów:
- Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć...
Po czym odwrócił się i wyszedł. Jasiek poszedł za nim. Po upływie pół godziny wrócił. Zaciekawiony szef od razu poprosił o relację:
- No, Jasiek, opowiadaj.
- Szefie, jak on tylko wyszedł od nas, to poszedł do kwiaciarni pana Mariana i policzył klientów, potem do cukierni pana Henryka, gdzie też policzył klientów, a potem pojechał do domu...
- Znaczy faktycznie jakiś psychol...
- Czy ja wiem, szefie...? On do pana domu pojechał...
druga opinia? proszę bardzo!
Facet u lekarza, lekarz mówi:
- No cóż, musimy Panu usunąć migdałki.
- Panie doktorze, muszę poprosić o druga opinię...
- OK. Jest pan brzydki.
- No cóż, musimy Panu usunąć migdałki.
- Panie doktorze, muszę poprosić o druga opinię...
- OK. Jest pan brzydki.
kiedy admin opuszcza swojego LCD...
Pijany admin wychodzi w ciepłą, bezchmurną, październikową noc z knajpy. Staje pod drzewem i załatwia potrzebę fizjologiczną. W pewnym momencie spogląda w niebo i stwierdza:
- Ja pierdolę! Ile niebo ma martwych pikseli!!!
- Ja pierdolę! Ile niebo ma martwych pikseli!!!
przyczyna rozwodu
- Słyszałam, że się rozwiodłaś...?
- Tak, to prawda.
- Dlaczego?
- Ponieważ mąż traktował mnie jak psa!
- ???
- Chciał, żebym była mu wierna...
- Tak, to prawda.
- Dlaczego?
- Ponieważ mąż traktował mnie jak psa!
- ???
- Chciał, żebym była mu wierna...
Subskrybuj:
Posty (Atom)